Ja jestem Halderd - poza tekstem | Elżbieta Cherezińska

Przekleństwa z Norwegii

Już pisząc Sagę Sigrun miałam kłopot z przeklinaniem (literacki wyłącznie, bo w rzeczywistości przekleństwa przechodzą mi przez gardło nazbyt szybko). Zawołanie „na Odyna” z pozoru wydaje się jak najbardziej na miejscu, ale pozory mylą, a jego patetyczność odbiera jakąkolwiek grozę. Na szczęście, bohaterowie Sigrun klęli z rzadka, bo to w większości porządni ludzie. W Halderd od samego początku brakowało mi słów. W języku polskim mamy na przykład „do licha”, odwołujące się do bliżej niesprecyzowanego, przedchrześcijańskiego „Licha”. „Kurwa” w większości dzisiejszych języków jest słowem mocno obelżywym, co przypomina, iż naznaczanie kobiet tą profesją, jakkolwiek popularne, to jednak wyjątkowo dotkliwe społeczne naznaczenie. „Chuje” w odmianach, są (za przeproszeniem) płaskie. W znaczeniu – jednopłciowe. Tym słowem swobodnie sobie moi bohaterowie nie pobluzgają. Szukam dalej. Wszelkiej maści „diabły” dobrze się klną, lecz kim były przedchrześcijańskie skandynawskie diabły? A, to ciekawe! Zwłaszcza dla Halderd, mojej bohaterki, która sama siebie nazywa czasami „bezbożną”.
Na pomoc przyszła mi Edyta Szałek. Pisarka, piękna dziewczyna i mądra na dodatek (a kto powiedział, że na świecie ma być dla wszystkich po równo?!). Edyta mieszka w Norwegii , wciągnęła więc do przeklętego spisku Thomasa. A Thomas podszedł do sprawy profesjonalnie. I przygotował mi listę możliwych, prawdopodobnych, nordyckich, przedchrześcijańskich przekleństw. Od samego czytania miałam nabożne dreszcze!!! Przy pomocy Edyty wytypowałam spośród tej wielości te, które wydały się najbardziej odpowiednie i z upodobaniem klęłam pisząc. I co? I gówno (tak należy pisać w tekście o przekleństwach).
Otóż, po konsultacjach na gotowym tekście, okazało się, że trzem na czterech Czytającym, nordyckie wyklinanie „źle brzmi w tekście”. Mój głos się nie liczył, bo ponoć był nieobiektywny. Broniłam każdego, pięknego Brzydkiego Słowa, ale po argumencie Czytającej Numer Jeden, iż „myślałam, że to imię nowego bohatera” (a chodziło o piękne i wymyślne określenie Jakby Diabła), skapitulowałam.
Porażka jednak nie była bezwarunkowa, wcisnęłam tu i ówdzie kilka osieroconych przekleństw, zbijając je w kupkę, którą można ogarnąć jednym lub dwoma przypisami, by nikomu się „bohaterowie nie rozmnożyli”. Zatem skończyło się na „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Za to teraz, dla Państwa wiadomości, pełna LISTA THOMASA i EDYTY.
Oto ona, czytajcie do woli, dla przyjemności i rozwoju wiedzy o preferencjach ludzkości w obdarzaniu się imionami nieczystymi:

Przekleństwa wywodzące się z języka staronordyckiego (staronordyjskiego) używanego w Norrøn Mytologi.

1. Fitte. To chyba najbardziej wulgarne słowo, którego Norwegia używa. Etymologia słowa z czasów norrøn mythologie, czyli mitologii nordyckiej (staro nordyckiej). Oryginalne znaczenie pochodzi ze wspomnianej mitologii, składają się na nie słowa: Fita - oznaczało tłusty lśniący płyn, fluid. Fit - płaska, równina po której płynął strumień zasilający jezioro na przykład. Gdybym miała wskazać polski odpowiednik, to byłaby chyba pizda. To mocne przekleństwo, zaraz po nøkken i zdecydowanie używane przez mężczyzn we wszelkich konfiguracjach, czyli taka cipa do potęgi, którą może być inny facet, kobita co nie chce dać, sytuacja zastana etc.
To słowo znacznie ¨silniejsze ¨niż angielskie: pussy, czyli cipka.
Używane do dziś

2. Djevelen. Generalnie to diabeł z Biblii, ALE słowo to istniało już przed chrześcijaństwem. Wtedy istniało w formie: Djafull. Uniwersalne przekleństwo, raczej mocne niż słabe, dla sytuacji nieznanych, niebezpiecznych.
Inne synonimy diabla, które były używane w okresie przedchrześcijańskim: tak
- Fanden - diabeł
Używane do dziś

- Gamle - Erik – też oznaczało diabla (słabe przekleństwo domowego użytku, na przykład do krnąbrnych dzieci)
Używane do dziś

- Hinmannen - jw.
Obecnie nieużywane
- Mannen med hoven - człowiek (mężczyzna) z kopytami. Teraz: mannen med ljåen (z sierpem, zamiast z kopytami) To wydaje mi się przekleństwem ¨zrzędzącym ¨coś na kształt: a żeby cię jasna cholera wzięła, żeby piorun trzasnął, żeby cię mannen med hoven porwał.

- Styggen - zły, okropny, obrzydliwy (np. diabeł) – facet o facecie, kobieta o facecie, że szpetny, paskudny (żadna go nie zechce)
Używane do dziś

- Tyskje (czyt.: tysie) - przekleństwo, które nie jest tak silne, ale używane wtedy i dziś. Na północy gdzie Thomas dorastał używało się go na określenie latawicy.
Używane do dziś

- Flokse - kurwa, dziwka, łatwa kobieta. Kobieta o kobiecie. Możliwe, że była też kobieta o tym imieniu w mitologii nordyckiej; niektóre informacje na to wskazują.
Używane do dziś

- Den onde - zły, zło (dosłownie: ten zły, to zło) – w opowieściach i przestrogach. Średnie w slile.
Używane do dziś

3. Nøkken
Najstarsze ze słów nordyckich określających prawdziwe zło, diabla wychodzącego z wody. Etymologia z łacińskiego: hipopotamus - potwor wychodzący z wody, ale i potwor z wody z oryginalnego Beowulf z 700 roku.
Najsilniejsze przekleństwo, dużego kalibru i do poważnych spraw.
Używane do dziś

4. Skita. Angielskie: shit - gówno, przybyło do Norwegii ok. 1030 roku. Skita – tarapaty dnia codziennego: „pies narobił w izbie panaJ”
Obecnie nieużywane
5. Kunta - cipa. Co interesujące angielskie: cunt pochodzi właśnie od tego staronordyckiego słowa. Etymologia łacińska: cunnus, vulva.
Obecnie nieużywane