Północna Droga tylko z pozoru opowiada o ludziach z odległej przeszłości.
Używam historii z wiernością i szacunkiem, ale nie na kolanach.
W średniowiecznej ramie, niczym w lustrze, odbijamy się my.
Wyraźniejsi, bo odarci z rekwizytów współczesności.
Stoimy nago przed lustrem. Brzydcy i zachwycający.
Ale jeżeli nie możemy znieść swego widoku, zawsze możemy zasłonić się historią.
I książką.

W pierwszym zamyśle to miała być jedna książka. Ale czas mijał, idea dojrzewała powoli i gdy w końcu siadłam, by spróbować ją ogarnąć okazało się, że żadną siłą nie zmieszczę jej w jednej książce. Tak powstał cykl, tak powstała Północna droga.
Pomysł był taki, by jedną i tę samą historię rozpisać na sześciu narratorów, dać jej sześć różnych odsłon. Jestem wzrokowcem, nie mam wyobraźni przestrzennej, wszystko muszę sobie narysować, albo napisać, by to dostrzec. Zatem rozpisałam sześć historii i nakładałam na siebie, zdejmowałam, zmieniałam kolejność; szukając nie tyle właściwej, ile najciekawszej zmiany odsłon. Do dzisiaj nie mam pewności, czy ta, którą przyjęłam, jest słuszna. Ale po ukazaniu się dwóch pierwszych tomów, czyli Sagi Sigrun i Ja jestem Halderd, pozbyłam się złudzeń co do niezmienności dramaturgii. I, o dziwo, ta wersja, którą buduje samo życie podoba mi się jeszcze bardziej. Bo przecież nikt nie ma obowiązku czytania tych książek po kolei. Więcej, czytane wbrew kolejności, wpadają w inną, ale o ileż ciekawszą dynamikę.
Siłą rzeczy czuję się jak kanał w telewizorze; pilota trzyma w ręku każdy z Czytelników. Oczywiście, mogłam napisać wszystkich sześć części i wydać je jednocześnie. Ale to tylko teoria; bezproduktywne gdybanie; jestem sprinterem, nie maratończykiem.
Przez tę złożoną konstrukcję mam problem, gdy spotykam się z Czytelnikami, bo siłą rzeczy rozmawiamy o Sigrun lub Halderd a ja myślę o całej Północnej drodze. Staram się nie wygadać co będzie dalej. Chociaż wciąż powtarzam, że już nic takiego się nie zdarzy, co nie zostało zapowiedziane. Bo też i nie w niespodziewanej odsłonie losów sens tej opowieści, ale w zmianie optyki. Ileż razy mamy wrażenie, że nawet dwoje najbliższych sobie ludzi zupełnie inaczej opowiada własne historie?
Fascynujące w tworzeniu Północnej jest nakładanie tych historii na siebie, tworzenie punktów stycznych a jednocześnie pilnowanie, by każda książka broniła się sama w sobie. Bo przecież może się zdarzyć tak, że Czytelnik będzie miał w ręku jedną i tylko jedną z jej części. Okropne zaś jest odkrywanie własnych gaf. Uhm. Przechodząc z Sigrun do Halderd kilka wielkodusznie pominęłam, ale obawiam się, że ktoś mi to kiedyś wyciągnie. Cała Północna droga, w sensie historycznym, jest opowieścią o zderzeniu dwóch religii, dwóch systemów urządzenia świata. Ale w tym przypadku mniej zajmuje mnie polityczno – społeczny aspekt przyjęcia chrześcijaństwa a bardziej pociąga poruszanie się po wewnętrznym konflikcie bohaterów. Czym jest zmiana wiary? Zdjęciem młota Thora z szyi i zawieszeniem krzyża? Banał, ale tak przecież może być. Ateizm może wynikać z głębokiego przekonania człowieka, może być też zwykłym oportunizmem. Interesują mnie ludzie, którzy doświadczyli tej wielkiej, mentalnej rewolucji, jaką było wejście nowej religii. Kim byli? Jak reagowali? Co nimi powodowało? Ludzie, nie władcy, którzy podejmowali decyzję za ród, klan, naród.
Pokutuje w nas pewien schemat patrzenia na wierzenia przedchrześcijańskie. Według niego, jawią nam się niczym herosi, owi wyznawcy, co dumnie bronili wiary ojców, duchów przodków i ustawicznie wypełniali swoje (bliżej nie sprecyzowane obrzędy). To oczywiście skrót myślowy. To byli zwykli ludzie, jak my. Jak my leniwi, jak my niedbali i jak my ... Co zarezonowało? Kto musiał odejść, by nowe mogło zaistnieć? I co z tego wszystkiego wyniknęło? Bo przecież, poprzez czasowe kontinuum, nie możemy zadać pytania: jak to się skończyło?
Nadto, dla mnie Północna droga to mierzenie się z przeznaczeniem. Urd, wieszczka z bagien. Przypadkowo i niedokładnie podsłuchana przepowiednia, staje się duktem losu bohaterów, także i tych, którzy nic o niej nie wiedzą. A zatem w tej grze są pionki i rozgrywający. Ci, którzy robią wszystko, by przepowiednię wypełnić i ci, którzy będą starali się jej przeciwstawić. Czy przeznaczenie w ogóle istnieje? W przepowiedniach Urd istnieją równolegle starzy i nowi bogowie, więc przeznaczenie zdaje się nie mieć orientacji religijnej. A może to wszystko bzdura? Może stara Urd zadrwiła sobie z nich wszystkich?
Jakiś fragment historii jest zawsze dla mnie kanwą do własnej opowieści. Ale, zamiarem głównym w Północnej drodze nie jest pisanie o historii Norwegii. Gdyby tak było, bohaterami uczyniłabym jej królów i jarlów. Mnie interesuje opowiadanie o ludziach w historii. Stąd, bohaterami czynię postaci fikcyjne, które wplatam w historyczną ramę. Na tyle realistyczną, na ile potrafię odtworzyć ducha tamtych czasów. Tym niemniej mam świadomość, iż mimo mnogości źródeł, nasza wiedza o epoce od razu staje się interpretacją. Każda przeczytana książka, każdy z zabytków archeologicznych jest jak dziura wybita w murze, który wysoki i gruby, oddziela nas od przeszłości. Przez te wyrwy w ścianie mogę podglądać tamten świat, sprzed tysiąca lat. Ale zawsze zobaczę tylko fragment. Resztę muszę sobie dopowiedzieć. No to mówię.


Podziękowania

Dziękuję Czytelnikom.
Za cztery lata od Sagi Sigrun do Młodych Pieśni. Za setki maili, bardzo osobistych, Waszą obecność na spotkaniach, niezwykłą energię jaką otoczyliście te opowieści. Za to, że niektóre z nich stały się Waszymi sagami.
Podczas długiej pracy nad cyklem, miałam szczęście trafiać na wielu ludzi, którzy pomogli mi radzić sobie z meandrami historii Skandynawii oraz zagadnieniami, które otwierały się na kartach powieści. Mam świadomość, że lista podziękowań nigdy nie będzie kompletna, bo wiele pomysłów, rozwiązań, czy informacji pochodzi z niezliczonych rozmów z przyjaciółmi zajmującymi się historią tego okresu. Tym niemniej spróbuję wymienić tych, po których pomoc sięgałam często.
Doktor Jakub Morawiec z Zakładu Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Śląskiego, znawca sag skandynawskich i autor świetnych książek (Wolin w średniowiecznej tradycji skandynawskiej; Saga o Halldredzie, skaldzie kłopotliwym; Knut Wielki. Król Anglii, Danii i Norwegii), z którym łączy mnie pasja do „kobiety w płaszczu na lewą stronę” i jej czasów.
We wszechobecnych w Młodych Pieśniach walkach, pojedynkach i bitwach pomógł mi Jaro, kamrat, co niejednego młodego w drużynie wyszkolił, od lat związany z Bractwem Wojowników „Kruki”. Jako Łukasz Narolski prowadzi powołaną przez siebie Fundację na rzecz Europejskiego Dziedzictwa Kulturowego „Patrimonium Europae” (www.patrimonium-europae.org). On i jego Złotowłosa Pani są skarbnicami wiedzy o epoce wikingów.
Ewa Dubois, dziennikarka i doświadczona żeglarka, trzymała rękę na pulsie morskich wypraw Bjorna i Ragnara a opowieści Jarosława Bogusławskiego, znanego żeglarzom jako Jerry, pozwoliły mojej – wyłącznie lądowej wyobraźni – przenieść się na głębokie wody.
Edyta Szałek, pisarka i fotograficzka oraz Thomas Gudbrandsen odtworzyli na potrzeby Halderd zestaw przedchrześcijańskich przekleństw nordyckich (można je znaleźć na mojej stronie internetowej – polecam) oraz niejednokrotnie służyli mi szybką pierwszą pomocą w kwestiach realiów norweskich.
Ewa Dybczyński, wiolonczelistka, pomogła zrekonstruować liry na których grali Halderd i Einar.
Remigiusz T. Ciesielski, wykładowca i dziekan UAM w Poznaniu, mediewista, podpowiedział cenne szczegóły, które wplotłam w świat Einara.
Wołodar żeglarz i wojownik z zamiłowania, a zawodowo Piotr Lemieszek, lekarz medycyny, pomógł Bjornowi i Ragnarowi wyciągnąć serce Starego bez błędów w sztuce.
Magdalena Gauer, literaturoznawca, wysłuchała całej opowieści, aż po Ragnarök, na długo przed tym, zanim zaczęłam ją pisać a potem potrafiła rozłożyć każdą z części i przeanalizować, nie rozkładając mnie przy tym na łopatki.
Katarzyna Lajborek-Jarysz moja prowadząca, Ewa Chrobocińska, Aleksandra Żurek, Marta Kowerko, Ewa Grzesiak – dziewczyny z teamu Zysk i S-ka, moje siostry w sadze. Bogusław Jusiak, redaktor z czuciem czuwający. Aldona Zysk, która pięć lat temu przeczytała i uwierzyła. Ludzie z wydawnictwa, którzy pracowali nad kolejnymi tomami z taką energią, że czułam, iż to nasze książki, nie moje.
Kobiety bliskie mi, przyjaciółki, znajome, ich matki i córki, moja Mama. Wszystkie te, które przez Sigrun, Halderd i Gudrun opisywały siebie; które mówiły jak Urd, że bez Szczury przy boku, ciężko jest iść przez świat. A czasami po prostu opiekowały się moimi dziećmi, gdy pisałam.
I na koniec to, co jest początkiem: Dariusz Chereziński, ten który otworzył przede mną nordycki świat. Pierwszy i najważniejszy recenzent. Towarzysz podróży.
Prócz ludzi, pomagały mi miejsca. Pierwszym zawsze będzie wyspa magiczna - Wolin i tamtejszy, tętniący energią skansen. Duńskie skanseny z epoki wikingów w Ribbe, Trelleborgu, Borkvikingehavn; niezwykła szwedzka Birka. Norweskie Borre i Gudvangen oraz dziesiątki miejsc z których gościnności korzystałam, ocierając się o świat bliski moim bohaterom.

Koniec. Odpłynęli w mgłę. W Pasji według Einara ponoć widzieli ich łowcy wielorybów, na łodzi zmierzającej w górę Północnej Drogi. Tam, gdzie za ostatnim ogniskiem zaczyna się Inny Świat. Została Gudrun, która wie, że „W życiu niczego nie da się cofnąć. Utkać je można tylko raz”.
I ktoś jeszcze. Syn dwóch ojców. Dziecko poczęte u progu mitycznej zimy. Kto wie, może gdy dorośnie, zbuduje własną łódź i ruszy po wodach, które nie zamarzają nigdy.


Recenzje cyklu "Północna droga"


 

Migawki


 

 

kapry_logo06m


 

 

Przeczytalam_ksiazke


karpowicz o polnocnej drodze
Charaktery nr2 (196)
Ignacy Karpowicz


 

Ardilla


Saga skandynawska Cherezińskiej sprawia wrażenie, że autorka wie o kulturze wikingów wszystko. Nie przeładowuje jednak narracji szczegółami i nie kompletuje drobiazgów. Buduje świat. Ani egzotyczny, ani swojski, lecz konkretny. Przy tym rekonstrukcję dziejów łączy z tekstualną zabawą. Na przekór interpretacjom historycznym, które wymieniają daty bitew i imiona królów, autorka "Drogi Północy" pokazuje kobiety, które sprytem, mądrością i podstępem zyskują podmiotowość i wpływ na dzieje. Ale historia nie jest u niej rodzaju żeńskiego. Jest rodzaju zmiennego i groźnego.

Ulubione fabuły Cherezińskiej dotyczą świata w momencie silnych przekształceń. O tym opowiada cykl skandynawski - o równoczesnym przejściu od pogaństwa do chrześcijaństwa, od struktury plemiennej do monarchii i od społeczeństwa wojny do społeczeństwa wymiany. Ale w ujęciu pisarki nowe formy przychodzą nie od strony praw dziejowych, nieubłaganych reguł czy obiektywnych procesów, lecz od strony namiętności. Historiazmienia się, ponieważ napędza ją ekstaza religijna, pożądanie większej władzy i pragnienie poznania tego, co odmienne. Namiętności te osadza pisarka w ludziach - dlatego trzy główne typy w jej powieściach to profetyczny kapłan, charyzmatyczny władca i wizjonerski interpretator.

Prorok - kapłan religii, która jeszcze nie zwyciężyła - porywa ludzi wizją nowej więzi z bogiem; władca porywa wizją nowej potęgi. Obaj nie tyle dostosowują się do istniejących reguł, ile je stwarzają; zamiast pytać, jaki świat jest, mówią, jaki być powinien lub jaki być musi. Inaczej trzecia z tych postaci - interpretator. Przenikliwie patrzy na rzeczywistość, ale nie jest pewny wniosków na przyszłość; jest mądry, ale zna swoją omylność. To ciekawe połączenie cech przypada w powieści kobiecie - bo ona jedna myśli o historii bez panów, bogów i sług.

Może właśnie po to, by móc o tym wszystkim opowiadać, Cherezińska osadza fabuły swoich książek w Europie schyłku I tysiąclecia. Znajduje tam silne zderzenie kultur, przemianę epok , ludzi stających przed nowymi wyzwaniami. Pisarkę wyraźnie intryguje rozległy, powoli się rozkręcający wir dziejowy. I w ten wir - skutecznie, fascynująco - wciąga najpierw swoich bohaterów, a zaraz potem nas.

Przemysław Czapliński


Napiszę otwarcie, gdybym dziś chciał kogoś zachęcić do poznania w rzetelny sposób świata wikingów, poleciłbym zacząć od Północnej Drogi. Ktoś zapyta, ale jak to? Toż fikcyjna opowiastka nie zastąpi naukowego kompendium. No właśnie, cztery tomy o wydarzeniach w Norwegii przełomu X i XI wieku, to intrygujące zespolenie talentu, wiedzy i pasji autorki oraz samej historii, pozwalającej dojrzeć ludzkie radości, namiętności, rozterki i dramaty sprzed dziesięciu wieków, jak gdyby rozgrywały się tu i teraz i dotyczyły nam współczesnych. Duchowe dylematy Einara, ambicje Halderd czy ideały Ragnara i Bjorna wykraczają daleko poza świat średniowiecznej Skandynawii i swoim uniwersalnym charakterem pozwalają nam się identyfikować z bohaterami Północnej Drogi. Nadanie historycznej narracji ludzkiego wymiaru jest moim zdaniem największą zaletą całego cyklu. Oczywiście, efekt nie byłby tak uderzający gdyby nie okoliczności, których czytelnik nie koniecznie musi być świadomy. Jak mało kto, Elżbieta Cherezińska zna Skandynawię, tę dziś i tę sprzed tysiąca lat. Niezwykle barwna i pełna niespodziewanych zwrotów opowieść tworzona jest z kolei w oparciu o historyczną wiedzę na temat ludzi i regionu. Dlatego drogi Czytelniku, jeśli chcesz przeżyć wspaniałą przygodę i jednocześnie dowiedzieć się czegoś o fascynującym świecie dumnych wikingów, nie wahaj się chwili dłużej. Północna Droga jest dla Ciebie!!!

dr. Jakub Morawiec - medievalista, autor:
Vikings among the Slavs. Jomsborg and the Jomsvikings in Old Norse Tradition
Wolin w średniowiecznej tradycji skandynawskiej
Saga o Hallfredzie skaldzie kłopotliwym
Knut Wielki Król Anglii, Danii i Norwegii


Poza tekstem

Północna droga - zwiastun
muzyka: Tadeusz Gauer

Północna droga - opowieści cię dopełniają
muzyka: Tadeusz Gauer

Magdalena Płaneta i Piotr Merecki "Ptak leci" - przepowiednia Urd z Północnej Drogi
muzyka: Magdalena Płaneta
słowa: Elżbieta Cherezińska z "Trzech młodych pieśni" cyklu Północna Droga